Jogurt Domowy

 

Jogurt w diecie SCD u dziecka z podejrzeniem autyzmu – historia Pani Magdaleny

„Chętnie to z siebie wyrzucę” – napisała nam Pani Magdalena, gdy zapytaliśmy o okoliczności, w których oferowany przez nas produkt (Zakwaska Jogurt Vivo) okazał się bardzo ważną częścią diety, która wpłynęła na zdecydowaną poprawę stanu zdrowia syna Pani Magdy. Ponad 2 lata temu postawiono mu wstępną diagnozę – całościowe zaburzenia rozwojowe (w dalszej konsekwencji – podejrzenie AUTYZMU), którym towarzyszyły liczne dolegliwości. Dziś 3-letni Mateusz czuję się zdecydowanie lepiej.

Nieustępliwość Pani Magdy w poszukiwaniu pomocy dla Mateusza bardzo zaprocentowała. Nam jest niezmiernie miło, że nasza działalność mogła choć trochę przyczynić się do poprawy zdrowia Mateusza. Zapraszamy do lektury historii, którą opisała nam Pani Magdalena, która jak podkreśla – nie jest lekarzem, a jej relacja to tylko historia rodzica jednego z chorych dzieci.

Pozbawiony flory

Mój synek urodził się jako wcześniak przez cięcie cesarskie z niedotlenieniem. Zaraz po porodzie trafił do inkubatora. Ze względu na jego, jak i mój stan, mogliśmy spotkać się dopiero po 72 godzinach. Do tego czas położne karmiły Mateusza butelką, niestety później za nic w świecie nie chciał ssać piersi, po prostu nie umiał.

Odciągałam pokarm jeszcze 3 tygodnie, ale zanikał stopniowo w związku z brakiem naturalnej laktacji. Warto mieć świadomość, że dziecko u matki w brzuchu jest niejako jałowe do czasu narodzin, nie ma własnej flory bakterii, która jak wiemy – wpływa na odporność. W sytuacji gdy narodziny nie są naturalne tylko odbywają się przez cięcie cesarskie, nowo-narodzone dziecko nie dostaje fizjologicznej flory bakteryjnej matki. Otrzymuje swoją pierwszą florę z wody, powietrza, pokarmu m.in. mleka matki. Mateusz nie dość, że tuż po narodzinach nie mógł otrzymać mleka matki, to zetknął się z niebezpieczną „florą szpitalną”, pełną niekorzystnych bakterii, grzybów czy wirusów. Tuż po narodzinach na zwalczenie szkodliwych bakterii, nie zważając na jego stan, zapisano mu antybiotyk, który niszczy również pozytywną florę. Na dokładkę dostał normalne, standardowe szczepienie, którego nie powinien wtedy według mnie otrzymać (wtedy jeszcze nie byłam taka mądra i nic nie budziło mojego niepokoju). Dziś wiem, że te wszystkie czynniki mogły mieć duży wpływ na to co nastąpiło w kolejnych miesiącach.

Początek problemów

Niespełna miesiąc po narodzinach zaczęły się problemy. Zero snu, ciągłe biegunki i w końcu nawracające zapalenie oskrzeli. Podsumowując, pierwszy rok był trudny, ciągle w trosce o jego życie, wieczne hospitalizacje. I te nieustające zapewnianie lekarzy, że biegunka to norma, ze niektóre dzieci tak maja. Po ukończeniu roku sytuacja się pogorszyła. Jako zatroskana matka zaczęłam zwracać uwagę na dziwne zachowania, słabe reakcje i wiele innych wzbudzających obawę objawów. Szukałam przyczyny tych dolegliwości, i pierwsze co znalazłam to AUTYZM.

Autyzm – ale czy na pewno?

W ciągu pół roku postawiono diagnozę. Całościowe zaburzenia rozwojowe. To jeszcze nie dosłownie autyzm, bo teoretycznie był za mały na postawienie tak mocnej diagnozy, ale dla mnie to jedno i to samo, tylko nazwa nieco inna.

Nie wiem czy wiecie czym jest autyzm, ale jeśli nie, to proszę nie tracić czasu na googlowanie tego hasła, bo traficie jedynie na stereotypowe jego określenia.

Pokrótce postaram się to wyjaśnić. Po pierwsze, to każde dziecko autystyczne jest inne, każde. Nie ma dwóch takich samych dzieci. Sama nazwa (znienawidzona przeze mnie) jest bardzo krzywdząca, ponieważ ten prawdziwy autyzm ma według mnie zaledwie 1% spośród tych dzieci, którym taka diagnoza została postawiona. Reszta z tych dzieci to po prostu dzieci bardzo, bardzo chore. Z szeregiem problemów, począwszy od kwestii metabolizmu i bardzo chorych jelit po blokady czysto psychiczne. Tylko proszę pamiętać, bo to ważna rzecz, nie wszystkie dzieci z autyzmem maja chore jelita ale i nie wszystkie dzieci z chorymi jelitami mają autyzm.

Ci, którzy szukają

Diagnoza Mateusza była robiona w najlepszym ośrodku w Warszawie. Po diagnozie wysłano nas do domu, oszołomionych, bez żadnych zaleceń poza tymi terapeutycznymi. I tu kolejna sprawa. Jeśli chodzi o sposób reagowania na autyzm dziecka to są cztery rodzaje rodziców:

-Ci, którzy wierzą w sugerowaną przez lekarzy terapie,

– Ci, którzy godzą się z chorobą dziecka i nic nie robią (przeraża mnie sam fakt pisania tego),

– Ci, którzy wierzą w leczenie biomedyczne,

– Ci, którzy cały czas szukają i poprzysięgli sobie że nie skończą póki nie „odblokują” Dziecka.

Dwie ostatnie grupy to my.

Dieta SCD na ratunek

Po diagnozie zaczęło się szukanie odpowiedzi. W Polsce z wiedzą na ten temat jest bardzo słabo, z kolei w Stanach jest istna kopalnia informacji. Zaczęliśmy od diety bez glutenu, mleka i cukru. Bardzo szybko zaobserwowaliśmy istotne zmiany na lepsze. Dziecko do nas wróciło, zaczęło kontaktować i trochę mówić. Głodni dalszych efektów zaczęliśmy szukać dalej. Mieliśmy ku temu powody, ponieważ mimo odzyskanej straty, cały czas były problemy z biegunkami i absolutnie zerowym trawieniem. Żeby to zobrazować: wszystko co zjadł Mateusz w ciągu 15 min wychodziło z niego w postaci tego samego „dania” na pampersie. Wiem, okropne – ale tak to wyglądało.

Ciągle szukając ratunku trafiliśmy na dietę SCD. Jej autorką jest Amerykanka, a książka którą wydała niestety nie ma przełożenia na język polski. Jest to dieta bardzo trudna, wieloetapowa, z wykluczeniem węglowodanów i mająca na celu wyleczenie jelit. Bez zastanowienia postanowiliśmy rzucić Mateusza na tę dietę. Jesteśmy na niej już prawie rok.

Domowy jogurt migdałowy

I właśnie to dieta SCD zaleca ten cudowny jogurt z tymi konkretnymi szczepami bakterii, które udało mi się znaleźć w Zakwasce Jogurt Vivo. Jogurt, do którego trzeba podejść bardzo ostrożnie, potraktować go jak silne lekarstwo, odtrutkę, cud natury. Wiele rodzin dzieci autystycznych opisuje, że ten jogurt sprawił ze dzieci zaczęły mówić!!! Te dzieci potrzebowały po prostu dobrych bakterii i odbudowy flory jelitowej.

Dysbioza jelit

Zrobiliśmy badania. Okazało się, że Mateusz ma dysbiozę jelit, dlatego tego terminu należy użyć przy opisywaniu tego, co spotkało Mateusza. Choroba ta polega na tym, że flora bakteryjna jelit jest do tego stopnia zachwiana, że nie dość, iż nie ma tych korzystnych bakterii w jelitach, to cały organizm zajęty jest przez bakterie chorobotwórcze, dosłownie cały, nawet skóra. Badanie potwierdziło tylko coś, co od dawna było pewne, ale zostało w końcu nazwane.

Po 4 miesiącach diety wprowadziliśmy jogurt, który robiłam domowo, z samodzielnie przygotowywanego mleka migdałowego. Źródłem kultur bakterii była Zakwaska Vivo. Proszę sobie wyobrazić, ze zaczynaliśmy od 1/8 łyżeczki dziennie. Tak było. Teraz są to już niekiedy 2 szklanki dziennie.

Gorączka radości

Jogurt nie tylko nie wywołał rozwolnienia, wręcz przeciwnie, zadziałał zatwardzająco. Nie na początku, ale już po dwóch tygodniach zaczęłam widzieć efekty! W końcu ustał przewlekły nieżyt nosa. Dobre bakterie zaczęły wypierać te chorobotwórcze. Nozdrza również potrzebowały zasiedlenia dobrej kolonii w organizmie.

Nagle Mateusz zachorował! Miał gorączkę 38,5! Byłam przeszczęśliwa. Proszę nie brać mnie za wariatkę, ma to swoje wyjaśnienie. Ktoś mógłby powiedzieć, że dziecko nie choruje, bo ma dobrą odporność. Ale on nie miał gorączki, od kiedy skończył 3 miesiące – a jak wiemy, gorączka oznacza, że układ odpornościowy się broni. W przypadku Mateusza świadczy to tylko o tym, że jego organizm nigdy się nie bronił i niestety wszystkie wirusy i bakterie, z którymi się zetknął, zasiedlały jego malutki organizm i robiły tam straszne spustoszenie. Gdy pojawiła się w końcu gorączka wiedziałam, że już jest dobrze i nie myliłam się. Po jej ustąpieniu i po tygodniowym leczeniu (sama natura, domowe syropy) Mateusz zrobił niesamowity skok do przodu. Nastąpił kolejny istotny progres, to było cudowne.

Wychodzenie z „autyzmu”

Po tej pierwszej „normalnej” chorobie Mateusz zaczął mówić jeszcze więcej, wyraźniej. Przestał być wiecznie głodny. Wszedł na tory normalnego rozwoju. Za trzy miesiące lecą znowu próbki do Stanów i mam nadzieję zobaczyć tam duże zmiany we florze. Wiele rodzin mówi, że Ten jogurt to wychodzenie z „autyzmu”, ale wg. mnie, ten autyzm, które dotyka te dzieci, nie jest tym prawdziwym autyzmem.

Warto dodać, że podtrzymaniem teorii autorki diety SCD jest angielska autorka diety GAPS, i książka tej autorki ma już swoje tłumaczenie.

Mam nadzieje, ze chodź pokrótce przybliżyłem Wam cudowność tego jogurtu. Wiem, że to co napisałam, dla wielu z Was to nadmiar informacji, ale bez głównego wstępu nie moglibyście uświadomić sobie jak cenny jest to lek dla wielu osób.

Dodam jeszcze, że życzyłabym sobie żeby rodzice przestali faszerować swoje dzieci antybiotykami i tą całą chemią. My żyjemy bez chemii, konserwantów, barwników, GMO, glutenu, cukru, i wielu, wielu innych zbędnych substancji już półtora roku i można – naprawdę można.

A jeśli jesteście ciekawi samego Mateusza to już piszę. Dziś mówi bardzo fajnie. Idzie do przedszkola. We worek będzie miał swoje święto, trzecie urodziny i tylko wylicza, jakie to on prezenty dostanie. Będziemy stawać po rediagnozę w najbliższym czasie. Jednak w dalszym ciągu życzymy sobie dużo zdrówka. To chyba tyle. Pozdrawiam,

Magdalena

2. października 2015 (Śródtytuły pochodzą od redakcji serwisu jogurt-domowy.pl)

Przepis Pani Magdy na domowy jogurt migdałowy z użyciem Zakwaski Jogurt Vivo można znaleźć tutaj: http://www.jogurt-domowy.pl/weganskie/117-jogurt-migdalowy